Kiedy podjechaliśmy na podjazd wybiegłam z tego cholernego buso-auto-coś tam, prawie wyrwałam furtkę z zawiasów ale biegłam dalej kiedy dobiegłam drzwi czekałam tylko na resztę oczywiście Doma pokazała się po 5 sekundach potem doszła reszta. Doma otworzyła drzwi na oścież nawet nie dzwonią bo po co? I co zobaczyliśmy? Butelki leżące na podłodze, ludu tańczące, liżące się lub Bóg wie co robiące czyli krócej mówiąc w pół już schlane towarzystwo. Podeszła do nas Han i Megan (przyjaciółki)
-Cześć!- krzyknęła Han
-I czołem- Meg
-Kluski z rosołem- krzyknęłyśmy razem z Domą i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Weszliśmy wszyscy do przedpokoju po czym dołączyli do nas Tadzik, Matt, Dominic i Martin.
-Heeeeeeej!!- krzyknął Tadzik i zaczął kręcić mną wokół swojej osi że jak stanęłam wyglądałam jakbym już trochę wychlała. Resztę też wyprzytulał, a chłopakom podał rękę i się przedstawił co wywołało dziwne miny na ich gębulkach. No tak Tadzik (zdrobnienie od Tadeusz) to tak trochę dziwne i niespotykane imię w Anglii ale nasz informator to Polak tak jak Pat (tylko jej mama się rozwiodła i ma męża Anglika i mają teraz angielskie nazwisko). Reszta wymieniła ,,Hej,,
-Ale wy przecież się znacie co nie?- spytała Viva
-No tak ale ja to kulturalny jestem- powiedział Tadzio
-Hahahahahah ty kulturalny przyznaj się zapomniałeś jak mają na imię- powiedziała przez śmiech Jul
-Dobra przyznaję się- powiedział po czym zrobił minę zbitego pieska
-Taa... okey ja idę do kuchni- powiedziała Pat
-Czekaj też chcę!- krzyknął Niall i za nią pobiegł
-To się dobrze nie skończy- podsumowała Jul i poszła za nimi, a zaraz dołączył Liam słysząc krzyki z kuchni
-Nie wiem jak wy ale ja idę się wbić do zabawy i paczajcie jakie ciacho o kurwa- powiedziała Viva i poszła z Martinem do grupki ludzi w tym dziewczyny Martina Camili. Reszta też się gdzieś rozeszła i zostałyśmy razem z Marchewką z dwoma pacanami czyli Louisem i Harrym.
-Hmm... 1...2...3!!!- krzyknęła Doma i zaczęłyśmy się ścigać do baru. I wygrałam ha szybka ja, nikt nie ma ze mną szans.
-Osz ty- powiedziała zdyszana Doma
-Ha-Ha-Ha-Ha-Ha-Ha wygrałam taaak!!!!!- krzyczałam i tańczyłam mój taniec szczęścia. Nie wiem po co się ścigałyśmy ale było fajnie. Obróciłam się a tam zdyszane ,,gwiazdki,, już prawie się czołgają do nas.
-Dziewczyno jakiego ty masz spida- powiedział Louis zdyszany
-Oj dziękuję jeszcze wiele o mnie nie wiesz- powiedziałam z chytrym uśmiechem po czym zaczęłam się przyglądać co wypić.
**********
Cześć i Czołem Kluski z Rosołem...
Mam nadzieję że rozdział się podobał
i już zabieram się za następny.
Przepraszam że taki krótki ale zero weny...
Następny będzie (mam nadzieję) dłuższy...
No to chyba tyle.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz