sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 5

(z mojej pijanej perspektywy)
  Szczerze nie mam pojęcia ile wypiłam ale na pewno dużo. Wiem że na samym początku wypiłam dwa kieliszki wódki co wywołało zdumione wyrazy twarzy tego no Henryka, Herberta, Hadziuka (ten z ,,Ranczo,,) He-e-Z-Ze... ZENON! Właśnie ten w peruce z lat 90 miał Zenon, a ten drugi to ten on miał Ludwik, Leon hmm... chwila już coś mi świta no tak JÓZEK! No to na twarzach Zenona i Józka malowało się wielkie zdziwienie ale potem też razem z czerwonowłosą Baśką wypili po dwa kieliszki. A teraz siedzimy w czwórkę przy stoliku i opowiadamy czego się  najbardziej boimy. Zenon boi się Lorda Voldemorta, Józek boi się bułki tartej, Baśka boi się sama wszędzie chodzić, a ja boję się Buki z Muminków.
-Ej chodźcie ze mną siku bo samej się boję- powiedziała Basieńka. Wszyscy popatrzyli na nią współczującym wzrokiem, a Józio tak gwałtownie wstał z krzesła że prawie się przewrócił gdyby nie Zenon.
-Okey chodźmy. Już. Teraz- powiedział i czekał aż my wstaniemy. Przechodziliśmy przez salon i co tam się działo! Matt i Tadzik bili się mieczami świetlnymi, jakiś kolo latał po domu w stroju kaczki, Jul lała piwem Martina bo ten zabrał całą paczkę chrupek więc wnioskuję że JEJ zabrał i przez to się Jul wkurzyła, Pat grała w butelkę z ludkami, Nat tańczyła na stole (okey nie wnikam), a Zayn ją kamerował (WTF?!), Liam przemawiał do pijanego Nialla i Dominica którzy turlali się po podłodze, wzrokiem odnalazłam Meg która słuchała jakiegoś pana ubranego za Hot-Doga, a Han lizała się z jakimś koleszką, jeszcze inni grali w Monopol czyli robili wszystko czego dusza zapragnie. Weszliśmy na korytarz gdzie były drzwi do ubikacji dla gości wtedy ja stanęłam i zagrodziłam im przejście
-My we dwie damy sobie radę- powiedziałam i otworzyłam drzwi  od ubikacji 
-Nie nie dacie my pomożemy- powiedział Zenon 
-No chyba cię pojebało- powiedziałam 
-Nie nie pojebało mnie- odpowiedział. Popatrzałam na niego zdziwionym wzrokiem, a ten na mnie wzrokiem pedofila
-Chyba jednak damy!- krzyknęłam i wepchnęłam Baśkę do środka i zamknęłam drzwi na klucz
-Elżunia- powiedziała Baśka 
-Do kogo ty teraz pierdolisz?- spytałam i wtedy też zrozumiałam że nie wiem jak ja mam na imię 
-No do ciebie Elżuniu- powiedziała 
-Ja mam na imię Elżunia?- spytałam 
-Hmmm... tak- odpowiedziała mi Basia 
-Oł. Okey no to co chcesz Basiu?- spytałam 
-Ja mam na imię Basia? A nie przypadkiem Renata?- spytała 
-Yyy... nie. Ty masz na imię Baśka- odpowiedziałam na oczywiste pytanie
-Aha to fajnie- odpowiedziała 
-No to w końcu powiesz mi co miałaś mi powiedzieć?- spytałam już trochę zdenerwowana 
-A tak! Już mi się nie chce siku- powiedziała, a ja podeszłam do szafki nad umywalką i zaczęłam w nią walić głową. 
-Nie rób tak Elżuniu bo główka będzie cię boleć- powiedziała Baśka i odciągnęła mnie za włosy do tyłu
-Ał!!!- wrzasnęłam 
-Ciiiii... bo nas kosmici wykryją- powiedziała szeptem. Ja tylko pokazałam kciuk w górę i na palcach podeszłam do drzwi lekko przekręciłam klucz i uchyliłam drzwi, które zaraz zostały z takim impetem otworzone że odrzuciło mnie do tyłu, a do łazienki wparował Zenon i Józek.
-Jak my się o was baliśmy- powiedział ten w peruce co chyba w cyrku pracował jako klaun. Ta ale mniejsza. Więc obie wyszłyśmy z ubikacji, a za nami Klaun i taki kolo w paski to chyba Marynarz jest. 
-Dobra mniejsza idziemy się zabawić, a nie będziemy tu sterczeć!- krzyknęła Basia i dołączyliśmy się w wir imprezy.
*rano następnego dnia*
(moja bardzo skacowana perspektywa)
  O MAMUSIU! JAK MNIE GŁOWA NAPIERDALA! Tak przy okazji to gdzie ja jestem? Albo nie wolę nie wiedzieć ponieważ ja zawsze budzę się w bardzo dziwnych miejscach. No ale trzeba zobaczyć gdzie się usnęło tym razem.Okey otwieram oczęta 1...2...3... OTWIERAM i co? I gunwo bo wszędzie jest żółto (?) przepraszam ale gdzie ja kurwa jestem (brzydko się wyrażając). Dobra mniejsza ogarniam teren i co wszędzie ŻÓŁTO. Dopiero po chwili skapłam się że na jednaj ze ścian (?) jest zasówak. Odpięłam go i co zobaczyłam? (coś dużo tu znaków zapytania) 
Ogródek! Ale chwila to nie jest ogródek Han tylko nasz! Jak ja się tu znalazłam i to jeszcze (jak odkryłam) w namiocie? I gdzie reszta? Dobra Mandy mniej myśl więcej działaj czyli idziemy się napić i wziąć Aspirynę bo UMRĘ! Dobra weszłam już do salonu, który (o dziwo) nie był cały w bałaganie. Poszłam do kuchni, a tam na ,,wyspie,, kuchennej spał Harry przykryty no tak jakby fartuszkiem z kobiecą sylwetką w koronkowej bieliźnie! Właśnie miałam budzić Harry'ego gdy ...
(w tym samym czasie perspektywa skacowanej Domy)
  O JA PIERDOLE! CO JA KURWA WCZORAJ ROBIŁAM (bardzo brzydko się wyrażając) DOBRA MNIEJSZA MUSZĘ ASPIRYNY TERAZ! Ale na początku muszę się zorjętować gdzie ja w ogóle do jasnej ciasnej jestem! No otworzyłam moje paczadełka i co widzę hmmm... a no tak ciemność aczkolwiek jest tu bardzo dużo miejsca! Przyjrzałam się bardziej i zgaduję że jestem w szafie! Tak na 100% jestem w szafie.  Otworzyłam drzwiczki kiedy usłyszałam jak ktoś no tak jakby szepnął 
-Ałłł...- szybko wyszłam z szafy żeby zobaczyć komu przypierniczyłam. Miałam wielka nadzieję że to będzie Mandy ale niestety był to Louis leżący na podłodze i trzymający się za głowę 
-Oj przepraszam- wychrypiałam 
-Spoko zdarza się- powiedział, a ja mu pomogłam wstać. Wtedy spostrzegłam też że nie jesteśmy w domu Han tylko naszym w pokoju gościnnym. 
-Emm... wiesz gdzie reszta?- spytałam 
-Nie wiem, nic nie pamiętam- powiedział 
-Oł to może chodźmy do kuchni- powiedziałam 
-Ależ to genialny pomysł- powiedział z wyczuwalnym sarkazmem. Nie pozostawałam dłużna 
-Oj Louis co ci się źle spało na podłodze? A nie chwila dla ciebie to norma- odpyskowałam i zeszłam na dół, a za mną ten palant. Weszliśmy do kuchni, a tam Harry śpiący na ,,wyspie,, kuchennej okryty fartuszkiem z kobiecą sylwetką w bieliźnie, a jakby jeszcze tego było mało Mandy stała i patrzyła na niego wzrokiem mówiącym ,,Przepraszam ale kurwa niech ktoś mi wytłumaczy co tu się kurwa dzieje,,
-Yyy... Mandy co ty robisz?- spytałam 
-Co? A nie nic- powiedziała i wyszczerzyła się 
-On śpi?- spytał Lou 
-Nie kurwa liże się z blatem- powiedziała szeptem Mandy 
-Dobra mniejsza co ON robi ja chce Aspiryny T.E.R.A.Z- powiedziałam po czym sięgnęłam do apteczki i wzięłam jeszcze butelki z wodą i dałam każdemu
-A co z nim?- spytałam 
-Hmm... STYLES WSTAWAJ MAMY PROSTOWNICĘ!!-zaczął krzyczeć Louis, a ja myślałam że mi zaraz głowa wybuchnie nosz przecież to nie działa tak od razu. Ale poskutkowało przynajmniej. Harry trochę się przestraszył i zleciał z tej ,,wysepki,, ale żyje. Też wypił Aspirynę. Kiedy nasza czwórka siedziała w salonie już w miarę przytomni spytałam: 
-Ej przydałoby się dowiedzieć co my wczoraj robili co nie?- spytałam, a reszta mi przytaknęła 
-No więc wszyscy łapiemy za telefony, aparaty a potem jeszcze sprawdzimy komputer bo mogę się założyć że i tam znajdą się jakieś wspaniałe zdjęcia- powiedziała Mandy
(z mojej perspektywy)
  Dobra wszyscy mieli już telefony i oglądaliśmy zdjęcia. Ja oczywiście jako pierwsza zaczęłam komentować: 
-Hmm... tańczę z Hot-Dogiem cza-cze, słitki z Tadzikiem, Domą, Jul, Pat, Li i Mattem, Harry razem z Louisem trzymają się za dupy i tańczą jakieś chińskie tańce,  Ja i Dominic bawimy się w wróżki i inne mało znaczące zdjęcia. A u was?
-No to ja mam: Harry tańczy z Louisem, Mandy strasząca  Louisa bułką tartą???? Yyy... Mandy porozmawiamy sobie na osobności. Dalej Harry wymieniający ślinę z jakąś wytapetowaną lalunią, Tadzik całujący dmuchaną lalkę, a potem ją gdzieś zabiera nie wnikam. Niall i Dominic skaczą wokół Liama i no chyba coś śpiewają i Pat jedzącą żelki oraz Nat która chce zabić Martina butem. Koniec.
-Ja mam jak biorę ślub z marchewką, Mandy i Dominic bawiący się w wróżki,  Niall goni Pat która ma żelki, które próbuje jej wyrwać Jul oraz Liam patrzący na ich z politowaniem. I tak przy okazji HARRY EDWARD STYLES ZDRADZASZ MNIE!- krzyknął Louis
-Edward? Edward ze Zmierzchu? O EM DŻI zamień mnie w wampira!- krzyknęłam, a Marchewka przejechała sobie ręką po twarzy  
-Mniejsza Harry co ty masz gadaj- powiedziała Doma 
-No to ja mam zdjęcie Mandy tańczącą z Hot-Dogiem, Mandy z 2 innymi kolesiami, Nat tańcząca na stole? Aha okey. Emm... i jeszcze jak Zayn chce się bić z sąsiadem 
-Co?!- spytaliśmy równo 
-No tak mówię wam beka na całego- zaczął się śmieć, a my obejrzeliśmy zdjęcia Zayna i sąsiada i też zaczęliśmy tam turlać się ze śmiechu. Kiedy się ogarnęliśmy pobiegłam do pokoju wziąć laptopa, a Marchewka razem z pacanami ogląda zdjęcia na aparacie
-No i co jakieś nowe zdjęcia?- spytałam schodząc na dół 
-Nie. Wszystkie te same tylko bardziej szczegółowe, a i jest jeszcze samojebka Zayna i tego sąsiada- odpowiedziała mi Doma 
-Aha. No to co mam wpisać żebyście moje księżniczki kochane mi wyskoczyły?- spytałam 
-Może wpisz One Direction News?- odpowiedziała zamyślona Marchewka. Wpisałam i weszłam w pierwszy lepszy link
-No to wpadliśmy!- powiedziałam z przejęciem- no bo jest tu baaaaaaarzdo dużo zdjęć i kilka filmików, zastanawiają się kim my jesteśmy, gdzie reszta naszego grona i ochrona. Zdjęcia przedstawiają nas jak kłócimy się z starszą panią która goni nas z laską, Harry i Marchewka tańczą GANGNAM STYLE na środku ulic i jakiś pan który się na nich drze, idziemy do Sex-Shop i właśnie stamtąd jest ten fartuszek- tu wszyscy spojrzeli na fartuszek z bardzo interesującym wzorem który leżał na ziemi- kontynuując Harry paradował w tym fartuszku i tańczył ze mną Makarenę, Marchewka i Lou leżą NA krzakach i coś śpiewają lub krzyczą, Lou obmacuje znak, Harry klęczy i chyba płacze, Doma drze się na niego (na Lou), a ja patrze na was jak na idiotów, a filmiki to patrzcie puszczam- skończyłam swój monolog i puściłam 1 z kilku filmików, a reszta przysunęła się do mnie bliżej. Na 1 filmiku całą czwórką śpiewamy ,,Monster High,, i do tego tańczymy, na 2 filmiku Lou oświadcza się Marchewce i daje jej ,,pierścionek lizak,, inaczej ,,smoczek,, a ta go zdzieliła przez łeb na co on zrobił minkę zbitego psa, 3 filmik był jak ja udawałam Spider-Mana, Doma Supermena, a chłopacy Smerfy. 
-To żeś my się popisali- powiedziałam 
-Ty mi się oświadczyłeś?- spytała nadal zdziwiona Doma 
-Yyy... z tego filmiku wynika że tak- odpowiedział Harry za Louisa, a Doma wstała
-O bosze ty idioto, ty mi się oświadczyłeś, a nawet parą nie jesteśmy. Z kim ja żyje, a no tak z idiotami!!- krzyczała Doma, a potem usiadła ze zrezygnowaną twarzą i wzrokiem ,,Tracę Wiarę W Ludzi,,
-No ale jesteśmy żywi przynajmniej i nas policja nie złapała- powiedział z wyszczerzem Louis 
-Oj my nie ciekawe jak reszta- powiedziałam
-Ale przyznajcie szekszi ten fartuszek co kupiłem- powiedział Harry, a wszyscy popatrzeliśmy na niego jak na kosmitę. I tak właśnie chyba patrzeliśmy się na niego z kilka minut, a potem gadaliśmy. Odkryliśmy też Louis ma w włosach bułkę tartą, Harry ma podpalone niektóre loczki, Doma ma dwie dziurki w uchu nad główną dziurką, a ja mam na nadgarstku małe czarne serduszko. I tak właśnie gadając czekaliśmy na pozostałych.



**********
Witam :D 
A więc mamy nowy rozdział tak jak obiecywałam dłuższy ale później dodany.
Mam nadzieję że się podoba. Pisałam go 2 dni i wreszcie skończyłam. Nie mogłam wcześniej ponieważ miałam bardzo dużo nauki. Następny rozdział też postaram się dodać dłuższy taki jak mniej więcej ten.  Tak przy okazji dzisiaj prawie dostałam drzwiami od łazienki które tata otwierał i była bym teraz ze złamanym nosem czy cusik. Jak byłam na dworze ludzie myśleli że się naćpałam z jedną z BFF (druga nie mogła wyjść, a trzecia miała kare :C) i trzema przyjaciółmi ponieważ ja darłam się na Karoline, dwóch kłóciło się o jakieś dziwne rzeczy, a kolejny (niestety nie mogę podać imion tych idiotów ♥) śpiewał piosenki i mówił do każdej pani że jest Hardcorem lub Spider-Manem. No to chyba wszystko :D Bay i do następnego.
  
A TUTAJ HARRY KTÓRY BYŁ PSI-PSI  xD (sory musiałam)


A TU HARRY BIEGNIE W MARATONIE ♥

 (hahahaha gratulacje dla autora tego zdjęcia)

Bardzo proszę komentujcie ♥ 

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 4

(moja podekscytowana perspektywa)
  Kiedy podjechaliśmy na podjazd wybiegłam z tego cholernego buso-auto-coś tam, prawie wyrwałam furtkę z zawiasów ale biegłam dalej kiedy dobiegłam drzwi czekałam tylko na resztę oczywiście Doma pokazała się po 5 sekundach potem doszła reszta. Doma otworzyła drzwi na oścież nawet nie dzwonią bo po co? I co zobaczyliśmy? Butelki leżące na podłodze, ludu tańczące, liżące się lub Bóg wie co robiące czyli krócej mówiąc w pół już schlane towarzystwo. Podeszła do nas Han i Megan (przyjaciółki) 
-Cześć!- krzyknęła Han
-I czołem- Meg 
-Kluski z rosołem- krzyknęłyśmy razem z Domą i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Weszliśmy wszyscy do przedpokoju po czym dołączyli do nas Tadzik, Matt, Dominic i Martin. 
-Heeeeeeej!!- krzyknął Tadzik i zaczął kręcić mną wokół swojej osi że jak stanęłam wyglądałam jakbym już trochę wychlała. Resztę też wyprzytulał, a chłopakom podał rękę i się przedstawił co wywołało dziwne miny na ich gębulkach. No tak Tadzik (zdrobnienie od Tadeusz) to tak trochę dziwne i niespotykane imię w Anglii ale nasz informator to Polak tak jak Pat (tylko jej mama się rozwiodła i ma męża Anglika i mają teraz angielskie nazwisko). Reszta wymieniła ,,Hej,,
-Ale wy przecież się znacie co nie?- spytała Viva 
-No tak ale ja to kulturalny jestem- powiedział Tadzio 
-Hahahahahah ty kulturalny przyznaj się zapomniałeś jak mają na imię- powiedziała przez śmiech Jul 
-Dobra przyznaję się- powiedział po czym zrobił minę zbitego pieska
-Taa... okey ja idę do kuchni- powiedziała Pat 
-Czekaj też chcę!- krzyknął Niall i za nią pobiegł 
-To się dobrze nie skończy- podsumowała Jul i poszła za nimi, a zaraz dołączył Liam słysząc krzyki z kuchni
-Nie wiem jak wy ale ja idę się wbić do zabawy i paczajcie jakie ciacho o kurwa- powiedziała Viva i poszła z Martinem do grupki ludzi w tym dziewczyny Martina Camili. Reszta też się gdzieś rozeszła i zostałyśmy razem z Marchewką z dwoma pacanami czyli Louisem i Harrym. 
-Hmm... 1...2...3!!!- krzyknęła Doma i zaczęłyśmy się ścigać do baru. I wygrałam ha szybka ja, nikt nie ma ze mną szans. 
-Osz ty- powiedziała zdyszana Doma 
-Ha-Ha-Ha-Ha-Ha-Ha wygrałam taaak!!!!!- krzyczałam i tańczyłam mój taniec szczęścia. Nie wiem po co się ścigałyśmy ale było fajnie. Obróciłam się a tam zdyszane ,,gwiazdki,, już prawie się czołgają do nas.
-Dziewczyno jakiego ty masz spida- powiedział Louis zdyszany 
-Oj dziękuję jeszcze wiele o mnie nie wiesz- powiedziałam z chytrym uśmiechem po czym zaczęłam się przyglądać co wypić.




**********
Cześć i Czołem Kluski z Rosołem...
Mam nadzieję że rozdział się podobał 
i już zabieram się za następny.
Przepraszam że taki krótki ale zero weny...
Następny będzie (mam nadzieję) dłuższy...
No to chyba tyle.....
 

Proszę o komy!



 

czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 3

(z mojej perspektywy)
  Siedzimy u nas na chacie wszystkie już ubrane. Ja po swojemu czyli na luzie (mój strój), Jul oczywiście dziewczęco (strój Jul), Nat no tak jakby no nie wiem... seksownie (?) (strój Nat), Marchewka oczywiście tak tanecznie (strój Domy), a Patty lubi na imprezy założyć coś co będzie ją wyróżniało  (strój Pat). Siedziałyśmy na kanapie i czekałyśmy na tych pacanów którzy zgubią się w 5 min w odległości 10 km więc trzeba mieć ich na oku. Oczywiście każda z nas robiła przez ten czas co innego. Nat bawiła się ze swoją papugą Kurczaczkiem którego nauczyła żeby mówił jej komplementy żeby ta czuła się jakoś lepiej (chociaż jest piękna), Jul siedziała i czytała jakąś gazetę, Doma grała w Flappy Bird  (gra szatana), Pat siedziała i piłam kakao, a ja oglądałam jakieś denne Reality Show i jadłam trufle. Po jakiś 20 min zadzwonił dzwonek i oczywiście ja poszłam bo żadna nie chciała ruszyć swojego zadka. Otworzyłam, a tam stali w całej okazałości One Direction, a na początku szczerzący się Niall który się na mnie rzucił i wyściskał.
-Hej (?)- przywitałam się i weszli nam na chatę gdzie pokierowała ich  do salonu. Oczywiście jak weszliśmy Nat schowała Kurczaczka do klatki, Doma schowała fona do kieszeni, a Jul odłożyła gazetę i wyłączyła moje Reality Show 
-No kurde wiesz co?!!- powiedziałam 
-Nie nie wiem, a teraz leć bo no tak jakby po tych truflach co jadłaś jesteś brudna- powiedziała mi brutalnie Jul 
-O kurwa- szepnęłam i pobiegłam do łazienki. To dlatego tak dziwnie na mnie Harry się patrzał. To wszystko tłumaczy. No więc jak już umyłam moja gębulkę przy okazji uczesałam też włosy, weszłam do pokoju, a tam po MOIM ŁÓŻKU Styles skakał i się szczerzył jak ja tego nie usłyszałam nie wiem ale za to zaczęłam się na niego wydzierać. 
-Co ty robisz idioto niedorobiony!!?!!
-Dziewczyny kazały mi przyjść cię zawołać- powiedział z wyszczerzem 
-Okey to nie mogłeś poczekać przed drzwiami tylko od razu mi po łóżku skakać?????- spytałam 
-No ale musiałem jakoś zabić nudę- powiedział- a tak przy okazji to fajny pokój i pościel zwłaszcza
(a więc moja pościel jest w Rozgwiazdę Patryka)
-Wiem i dzięki. A teraz idziemy na dół- powiedziałam 
-Taaa... jak mi powiesz gdzie jest ubikacja
-Ja pierdole- powiedziałam po cichu i przejechałam sobie ręką po twarzy 
-No to jak powiesz mi- powiedział krzyżując nogi 
-Ostatnia po prawej- powiedziałam łamiącym się głosem
-Tak daleko, a nie mogę tutaj?-spytał 
-NIEEEEE!!!!!- krzyknęłam i wyrzuciłam go z pokoju. Poprawiłam moją pościel i zeszłam na dół gdzie już wszyscy byli gotowi. Nagle Marchewka się na mnie rzuciła że wylądowałyśmy na podłodze
-Gdzie Harry on żyje tak!? Powiedz że żyje!!- krzyczała 
-Yyy... no tak jest w kiblu- powiedziałam zdezorientowana 
-Wzięłaś jego martwe ciało do kibla schowałaś? Gdzie ty masz poszanowanie dla umarłych?!?- spytała
-Ale on żyje tylko poszedł siku- powiedziałam przestraszonym i piskliwym głosikiem 
-Patrz- powiedziała Jul i wskazała na chłopaka w lokach schodzącego po schodach. Kiedy zszedł Marchewka do niego podeszła i dała mu z liścia
-Ałć!!- jęknął- Za co to?
-A nie za nic sprawdzałam czy nie jesteś w duchem- powiedziała z uśmiechem 
-I co jaki wniosek?- spytał pocierając czerwony policzek
-Wniosek taki że nie jesteś duchem, Mandy cię nie zabiła i nie schowała w ubikacji więc możesz się cieszyć- powiedziała z jeszcze większym uśmiechem. A Harry zrobił wielkie oczy z przerażenia
-Yyy... chodźmy Hazz musi się odstresować- powiedział Liam i wziął zszokowanego Lokatego pod ramię i wyszli na dwór
-Lou czyli ty prowadzisz- powiedział Niall wpychając do buzi żelki (?) (skąd on do huja wytrzasnął żelki WTF?! wcześniej ich nie miał)
-Okey to chodźcie- powiedział Louis i wszyscy wyszli, a Jul zamknęła drzwi. Poszlismy do takiego jakby busa (?) z przodu były dwa miejsc, potem były trzy miejsca a na przeciwko nich jeszcze trzy i styłu dwa. Więc kierowca Lou, obok niego usiadła Marchewka żeby go nawigować, za nimi Niall, obok niego Pat i Liam, na przeciwko Niall'a Jul, obok Harry Ciota Styles, z tyłu Zayn i Nat ja chciałam się wryć na tył ale mi nie pykło i muszę siedziec obok tej Cioty co mi do pokoju wtargnęła. Smutna ja. Oczywiście Niall wpierdalał (tym razem) chipsy które skądś wytrzasnął, a że byłam głodna to mu je wzięłam i sama zaczęłam jeść i potem to on mi zabrał i się tak kłóciliśmy dopóki Jul ich nie wzięła i nie wyrzuciła przez okno i do tego Żarłok się popłakał, a ja sobie siedziałam i wyglądałam przez okno i co widzę? Jakąś babkę obściskującą się ze znakiem. Chyba reszta tego nie zauważyła bo nadal byli pogrążeni w bardzo interesującej rozmowie o kurczakach (?) 
-Też to widziałaś? Czy ja miałem zwidy- spytał Liam 
-Hahahahhaha też to widziałeś- i zaczęła się śmiać Pat, a ja i Li jej wtórowaliśmy że wszyscy spojrzeli na nas pytającym wzrokiem 
-No co?- spytałam wszystkich 
-Yyy... z czego się śmiejecie?- spytała Jul 
-Z niczego!- krzyknęła Pat i mrugnęła do naszej dwójki 
-No właśnie z niczego- powiedział Li i dalej wpatrywał się w okno, a reszta wróciła do rozmowy. Harry chyba próbował mnie zagadać ale mu trochę nie wychodziło bo mało byłam nim zainteresowana bardziej skupiałam się na odbiciu w małym lusterku. A kto tam był? Nat i Zayn którzy sobie gaworzyli. Ale Sweet. No ale zaraz będziemy na miejscu. Jupiiii...


**********
Hejoo nowy rozdział sory że nie dodawałam ale nie mogłam i nie miałam czasu. Chciałam przeprosić bo na początku nie miałam swoich stylizacji tylko na szybko dałam i zapomniałam zmienić więc już powinny być już moje stroje. Proszę komentujcie to naprawdę motywuje, a więc...

Proszę o komy!