piątek, 30 maja 2014

Rozdział 12

(moja perspektywa)
  Właśnie się obudziłam. Oczywiście nie ze swojej woli. Z dołu słychać było krzyk Li, Pat i Nat. Dokładnie co krzyczeli nie wiem ale zaraz się dowiem. Wstałam z mojego kochanego łóżka. Zeszłam na dół po drodze spotykając Lou. W kuchni był istny chaos. Wszędzie walały się ziemniaki i jajka, był również potok mleka i herbaty. Nasze zwierzęta pałaszowały po kuchni wylizując co się da. Li i Nat się kłócili, a Pat próbowała ich uciszyć też krzycząc. Gdzie do jasnej cholery jest Jul?! Czemu jej nie ma jak jest potrzebna?! No czemu?! 
-Jak ty mogłeś. Co ty sobie w ogóle myślisz?!! CO?!!- darła się Nat 
-Ja?!! To był pomysł...- tu chciał dokończyć Li ale Nat mu przerwała 
-Gówno mnie to obchodzi czyj to był pomysł to ciebie widziałam!!!- krzyczała jeszcze głośniej Nat. Wspomniałam że jest około 5 nad ranem w środę?  Tak w ogóle to do domu wczoraj wróciliśmy około 23. Tamten dzień raczej zapamiętam na długo. Bardzo długo.Teraz dam taki spis wydarzeń:
1. Wrócenie ze szkoły o 12 bo była jakaś awaria
2. Spotkanie chłopaków z Lucasem 
3. Przeprosiny Pat 
4. 'Gra' w butelkę
5. Komisariat 
6. Powrót do domu (chyba to była 23 bo usnęłam i tak jak kiedyś ((kiedy miałam z 5 lat)) przeteleportowałam się z limuzyny do łóżka)
  -No przepraszam!!- też krzyczał ale już ciszej Li. Do kuchni weszła Jul w szlafroku oraz Zayn okryty kołdrą. Ale Jul, która teraz powinna być wkurzona i ich uciszyć to miała wielki uśmiech na ustach i była nieobecna. Po prostu usiadła na krześle i westchnęła. Czy ja o czymś nie wiem? Zayn nadal patrzył nie przytomnie na zaistniałą sytuację. Dobra Lou-Lou też nic nie robił więc ja muszę interweniować. 
-ALE CO SIĘ STAŁO DO JASNEJ CHOLERY!!!?- tu właśnie wydarłam się ja uciszając resztę
-Ten patafian grzebał w moich kosmetykach w mojej łazience- żaliła mi się Nat
-Że co robiłeś?- spytałam Liama
-Pat mi kazała. Powiedziała że Nat jest w ciąży z Zaynem i że test jest gdzieś w jej kosmetyczce- powiedział zdruzgotany. Kiedy Nat to usłyszała to zemdlała, a Zayn opierający się o framugę robił jakieś dziwne miny i wymachiwał rękami na wszystkie strony.
-Pat znów ty?- spytałam 
-No tak jakoś wyszło- powiedziała 
-Jakoś tak wyszło? Nelly zemdlała, a Zayn dostał parkinsona- powiedziałam z wyrzutem pokazując ręką na Malika
-Dobra nie ważne. Co w ogóle stało się z Jul?- spytała 
-Właśnie jakaś taka dziwna jest- powiedział Lou machając jej ręką przed twarzą
-Nie mam zielonego pojęcia. Najpierw weźmy Vive i Malika do salonu- powiedziałam po czym wzięłam za ramie Zayna i zaprowadziłam go do salonu, Lou wziął zwłoki Nat, a Pat i Li wzięli zadumaną Jul. Cała nasza czwórka (ja, Li, Lou i Pat) usiedliśmy na dywanie
-Dobra wiemy że Pat i Li chcieli się dowiedzieć czy Nat jest w ciąży z Malikiem ale czemu Jul jest no taka, taka dziwna- powiedział Lou 
-Nie wiem- powiedział Li 
-A może znajdziemy coś w jej pokoju?- zaproponowała Pat 
-Okey- powiedział Lou i wszyscy popędziliśmy do jej pokoju i to co tam zastaliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W łóżku Jul spał Niall. NIALL. N I A L L. W jednym momencie zatrzymaliśmy się i wytrzeszczyliśmy oczy
-Co to jest do kurwy jasnej?- spytał Li 
-Czy oni ten teges...- zaczął Lou 
-Czy oni uprawiali sex?- Pat dodała odpowiednie słowa 
-Lou i Li ściągnijcie z niego kołdrę tak delikatnie- powiedziałam 
-CO?!- cicho krzyknęli 
-Gówno. Jeśli chcemy się dowiedzieć czy uprawiali sex (tu mnie zemdliło) to idźcie zobaczyć czy jest goły (tutaj znów mnie zemdliło)- powiedziałam, a Li i Lou na palcach podeszli do łóżka i delikatnie podnieśli kołdrę. Odetchnęli
-Ubrany- powiedział Lou i podszedł do mnie- Na szczęście- dodał 
-Ufff- Pat wypuściła powietrze 
-To co oni robili?- spytał Li 
-Nie wiem. Może lunatykował, Jul się podjarała bo go zobaczyła (awww zakochała się) i koniec historii- powiedziała Pat
-Spoko, spoko czyli teraz trzeba ich spiknąć- powiedziałam 
-Pat?- zwrócił się Lou 
-Patka- Swatka wraca do gry- powiedziała z dumą i uniesioną wysoko głową
-Ta skromność- zaśmiał się Lou, a Pat uderzyła go pięścią w bark 
-Ałć- sykną i zaczął pocierać bolące miejsce. Co jak co ale Pat to ma siłę
-Dobra to jaki plan?- spytałam 
-Teraz lepiej żebyśmy się ogarnęli bo ty jesteś w ciuchach z wczoraj, Nat nam zemdlała, Zayn ma parkinsona, a Jul no właśnie Jul jest wyłączona bo się zakochała- powiedział bardzo mądrze mój przyjaciel. Wszyscy poszliśmy do swoich pokoi. 
( nadal moja perspektywa tylko kilka minut później) 
  Siedziałam aktualnie w salonie. Li, Pat i Lou też już gotowi siedzieli koło mnie. Nat na szczęście już przytomna biegała po domu wykrzykując coś o bombie, Jul, która nadal jest z deczka rozkojarzona siedzi na fotelu, Zayn siedzi na podłodze i popija wodę, którą miał wypić po tym jak wziął tabletki na uspokojenie ale jednak nie wypił tej wody 10 minut temu więc pije ją teraz. Harry, Domcia i Niall, którzy zaszczycili nas swoją obecnością 5 minut temu siedzą na pufach i przyglądają nam się i myślą, że im coś powiemy. Nieoczekiwanie. 
-Dobra ludzie zbieramy się- powiedział Zayn, nagle zrywając się z podłogi o mało co nie wywalając się o dywan 
-Tak dobry pomysł- potwierdził Li i wszyscy zaczęliśmy się zbierać
-Jeszcze tylko 2 miesiące i wakacje- powiedziała Pat rozmarzona 
-Już nie mogę się doczekać!- krzyknęła Marchewka i wzięła mnie pod ramię. Na zewnątrz czekał na nas menadżer ze swoim auto-buso-coś tam. Jakby wczoraj nie mógł nim podjechać tylko wziął ze sobą limuzynę. Co za idiota. Ale go lubię. To znaczy nie znam go ale go lubię. 
-No nareszcie- powiedział i otworzył nam drzwi od buso-coś tam, a my szybko do niego wskoczyliśmy. Czy wspomniałam o tym że od kilku dni nieznane dziewczyny czasami nocują przed naszym domem, śledzą nas, spamują nam na tt i fb, portale społecznościowe po prostu huczą od naszych zdjęć i w ogóle? Nie?! To teraz wspominam. Kiedy wreszcie usiedliśmy Paul ruszył do szkoły. Oczywiście pod budynkiem szkoły tak jak i przed naszym domem roiło się od napalonych nastolatek (tak w sumie to wygląda tak jak napalone 6-cio latki w cyrku jarające się kolorowymi balonami i kucykami). Jeśli tak teraz ma wyglądać nasze życie to ja podziękuję i mojemu spokojowi krzyżyk na drogę. 


**********
A teraz PRZEPROSINY. Tak wiem miałam BA JA NAWET OBIECAŁAM dodać nowy rozdział tydzień temu ale nie miałam dostępu do kompa. Ale teraz postawiłam sobie cel że raz na 2 tyg dodam rozdział. To tyle papapapp kocham was ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz