niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 14

(perspektywa Domy) 
   Od tego czasu kiedy Jul i Mandy wróciły ze spaceru nasza 10-sobowa kompania zamieniła się w 3 obozy. A my (ja, Hazz i Niall) zaliczamy się do tej grupy, która nic nie chce robić i mamy nadzieję że coś wymyślimy w sprawie tego, jak ich pogodzić. Najgorsze jest to, że żadne z naszej trójki nie było na tym przeklętym spacerze, bo gdybyśmy byli to wtedy byśmy wiedzieli na czym stoimy. A tak to dupa. Ta cała 'wojna' trwa już tydzień. A pamiętam jak Mandy tak bardzo chciała iść do wesołego miasteczka, a teraz ona, Lou, Li i Pat siedzą w pokojach  i trzymają się z daleka od Zayna, Nat i Jul. Serio to robi się chore. 
-Dobra trzeba coś z tym zrobić- powiedział Niall kiedy siedzieliśmy w kuchni
-No to się robi trochę straszne- powiedziałam 
-Wiesz wszyscy dziwnie się zachowują, ale Harry to już masakra
-Dlaczego?
-Bo się zachowuje jak 16-stolatka, która popadła w depresję bo chłopak ją zostawił 
-On jest homo?
-Nie.
-No to nie kumam.
-Jak to nie kumasz? Harry i Mandy. Hallo świta ci coś?
-A fakt. Mandy. Jak ja mam ochotę ją zabić. Serio.
-Czemu?
-Jest moją najlepszą przyjaciółką, a mnie zostawiła, a poza tym jest zakochana w Harrym...
-Że kurwa co?
-No tak. Chyba.
-Jeśli ona kocha Hazze, a Hazz ją to...
-Trzeba to wykorzystać przeciwko nim...
-I zrobić tak aby byli razem...
-I jednocześnie wszystkich pogodzić.
-Genialne!!- krzyknęliśmy równo.
-No to mamy plan.
-I właśnie cieszę się że nie zgodziłam się na tamten plan.
-Ale ty się z nami zgodziłaś.
-Nieprawda.
-Dobra mniejsza.
-Trzeba wymyślić jak ich kurde pogodzić.
-No i jak ich zeswatać. 
-Teraz by się przydała Pat.
-No tak ale oni sojuszu nie wezmą.
-Skąd wiesz?
-Pytałem. 
-Och.
(perspektywa Jul)
  Dobra to całe przekomarzanie się trochę nudzi ale no inaczej chyba się nie da. Co się ze mną dzieje? Ja Julie Lucy Harrison zamiast to łagodzić to razem z Malikiem szukamy poszlak w pokoju Mandy, a Nat stoi na straży. JA SIĘ WŁAMAŁAM DO POKOJU MANDY. To się źle skończy. 
-Czysto- powiedział Zayn wychodząc z łazienki.
-Coś musi tutaj być. Musi!- krzyknęłam 
-Ej spokojnie... Powinniśmy to zakończyć- powiedział cichym głosem jakby bał się że wybuchnę.
-Chyba masz rację- powiedziałam 
-Tak?
-No tak. Chodź idziemy ich szukać i wszystko wytłumaczyć- powiedziałam stanowczym głosem. Wyszliśmy cicho z pokoju Mandy i właśnie mieliśmy zawołać Nat kiedy zauważyliśmy że jej nie ma. 
-Co do...
-Aaaaaaaaa- przeraźliwy pisk Nat rozniósł się po domu. Szybko zbiegliśmy na dół, a czekała tam na nas spora grupka ludzi. Mandy, Żarówa i Niall stali przed telewizorem i mięli złowieszcze miny i jeszcze do tego mięli związane ręce. Marchewkę podtrzymywał Li, która się wyrywała. Lou i Hazz stali do nas tyłem ze spuszczonymi głowami. Ja i Zayn stanęliśmy koło foteli, Nat stała na środku przed Paulem i miała łzy w oczach. Oj coś się bardzo złego stało. 
-Co się stało?- spytałam cicho.
-O witaj Julie. Ty chyba jesteś najbardziej hmmm... normalna?- powiedział 
-Ale co się stało?- ponownie spytałam 
-On chce cię zabrać!!!- krzyknęła Nat 
-Co?- spytała po raz kolejny 
-Chodź musimy porozmawiać- powiedział najspokojniej na świecie, a potem wyszliśmy do ogródka, a żeby nas nie podsłuchiwali to wszędzie stała ochrona.
-O co chodzi?- spytałam już wypruta z emocji 
-No więc tak. Jak widzisz wszędzie są fanki. Gazety o was piszą. Przed chwilą się dowiedziałem że Nat i Zayn są razem i tak dalej, i tak dalej. Więc postanowiłem wam dać 2 tygodnie przerwy i jedziecie nad jezioro. I co piszesz się?
-I to tak zdenerwowało resztę?- spytałam (który to już raz?)
-Nie Nathelie wpadła w jakiś szał kiedy powiedziałem że chce z tobą sam na sam pogadać- powiedział.
-Ooo... Martwi się o mnie to urocze ale jeśli ona tak zareagowała to co z resztą? 
-Też wpadli w szał jak to usłyszeli- powiedział jakby to było najoczywistsze na świecie.
-Ooo... To urocze- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Taa... to wracamy?- spytał.
-Tak jasne.
-A i powiedz im jak wyjdziemy, bus wam zostawiam- poinstruował mnie 
-Spoko- powiedziałam i wróciliśmy. Wszyscy stali tak jak wcześniej, aż taki miły szok.
-To do widzenia- powiedział do nas 
-Hej- odpowiedziałam mu tylko ja, po czym wyszedł z całą obstawą. Kiedy usłyszeliśmy trzask drzwi chciałam ich poinformować o planach Paula ale ktoś musiał się wtrącić 
-Ohh... Proszę, proszę kogo my tu mamy- powiedziała Pat rozwiązując ręce podobnie jak Mandy oraz Niall. Kiedy to powiedziała Lou, Li i Mandy stanęli naprzeciwko mnie, Zayna oraz Nelly. Marchewka, Niall i Harry odsunęli się jak najdalej od nas. 
-Martwiliście się o mnie, to było urocze- powiedziałam z największym jadem na jaki było mnie stać. A jeszcze kilka minut tak się jarałam. 
-My o ciebie? Nie rozśmieszaj mnie- powiedziała Pat, a ja zauważyłam jak nasza zagubiona, w świecie, trójka patrzy na Nialla. Kiedy miałam już jej odpowiedzieć Malik szturchnął mnie lekko, a mi zaraz przypomniała się nasza rozmowa i już miałam powiedzieć żebyśmy się pogodzili ale przerwała mi Doma. 
-A czemu wy się w ogóle tak spinacie? 
-Bo...- zaczęła Pat ale urwała  
-No bo...- zaczęła Mandy 
-No właśnie nawet nie umiecie tego racjonalnie wytłumaczyć- powiedział Harry
-Dobra powinniśmy z tym skończyć- powiedział Li
-Stęskniłam się!!- krzyknęła Doma i przytuliła z całej siły Mandy 
-Ja za tobą też!!- też krzyknęła i się poryczała. Do nich dołączył się oczywiście Lou i Hazz. Za nimi Nat i Zayn oraz ja i Horan. A za nami Li i Pat. 
-Nareszcie wszyscy razem- powiedział Lou
-Dobra mniejsza co ci mówił Paul?- przerwał nam Niall 
-No więc...- i tu zaczęłam im opowiadać historyjkę o teletubisiu Paulu, który każe nam jechać na mini wakacje nad jezioro. Ich reakcje była dość 'normalna'. Nat zaczęła krzyczeć, że nad żadne jezioro nie jedzie bo tam nie ma luksusów. Mandy i Lou zaczęli krzyczeć, że będą komary, Pat i Zayn zaczęli się kłócić kto śpi razem z Nat w domku. Niall, Li, Marchewka i ja zaczęliśmy się kłócić kto będzie prowadzić.  Później, jak jakimś cudem doszliśmy do porozumienia, zaczęliśmy się pakować i postanowiliśmy jechać jutro po południu olewając szkołę. W końcu Paul napisze nam usprawiedliwienie i koniec.  

 

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 13

(perspektywa Jul)
  Siedzimy razem z Mandy, Mopem, Mopsem i Dropsem w parku dla psów. Oczywiście do parku wychodzimy okazjonalnie ale że chciałam pogadać o moich za kochanicach, więc jako pierwsza wyrwałam się żeby z nią iść. Faktem jest to że wszyscy się zdziwili bo żaden z tych psów nie był mój no ale sory. Ale nie tylko ja się zgłosiłam bo i zgłosił się Hazz (co chyba nie było zdziwieniem), no i kiedy Mandy wybrała mnie, a nie Stylesa to zostałam obrzucona morderczymi spojrzeniami pozostałych. Teraz jemy lody siedząc na ławce, a psy gdzieś tam latają. Tak więc czas zacząć rozmowę.
-Gramy w pytania. Ja zaczynam. Co czujesz do Hazzy?- wypaliłam 
-Okey. Spoko. Nic. Teraz ja. Co robił Niall w środę w twoim łóżku? 
-Spał. Ale na pewno nic nie czujesz? 
-Ta jasne spał. Tak nic do niego nie czuję. A ty co czujesz do Horana?
-Tak jasne nic. Weź wy tak razem słodko wyglądacie. Ja do Horana? ON MNIE NIE CHCE! 
-Ja i ta kupa? O  nie nie. I tak Horan cię chce, a ty go też chcesz. I niby kiedy ja z nim 'słodko' wygladałam? 
-Tak ty i 'ta kupa'. Horan mnie nie chce. Jak usnęłaś mu na ramieniu. Pat będzie nas chciała zeswatać prawda? 
-Horan cię chce. Kiedy ja mu usnęła ma ramieniu? I tak Patka-Swatka się tym zajmie więc nie bój się. 
-Horan mnie nie chce. Usnęłaś w limuzynie. Zabije Pat. 
-Horan cię chce i koniec kropka, kończymy temat bo i tak ja wygram. Wcale słodko z nim nie wyglądałam. Nie zdążysz zabić Pat bo Nat ją torturuje jeszcze za ten test. Kochasz Głodomora? 
-Tak słodko wyglądacie. Jaki test???? Tak
-TY POWIEDZIAŁAŚ TAAAAK!!!!!!
-Co nie nie nie nie zaplątałam się 
-AAAA kochasz Horana!!!!
-Nie kocham!!!!
-Kochasz!!!
-Nie!!!
-Tak!!!
-Nie!!!
-Tak!!!
-A ty kochasz Stylesa? 
-Tak!!! Co? Chwila. Nie!!
-AAA kochasz gooooooo!!!
-Nie!!!
-Tak!!!
-DOBRA STOP!!!- krzyknęła Mandy i ucichłyśmy po czym usiadłyśmy z powrotem bo z tych emocji skakałyśmy wokół ławki, a lody już roztapiały się na chodniku.
-To podoba ci się Loczek?- spytałam 
-Yyy... chyba nie. A tobie Horan?
-Trochę. Ale to i tak nie ważne bo on jest światowej klasy gwiazdą
(moja perspektywa)
  I właśnie tak w sekundę nasza kłótnia zamieniła się w dziwnie smutną rozmowę
-Ejj... to że nią jest nie znaczy że cię nie pokocha. A poza tym może i jestem głupia ale widzę jak Głodomor na ciebie patrzy, uśmiecha się jak ciebie widzi. No i nie można zapomnieć o tym że spaliście w jednym łóżku.
-Może masz rację?- powiedziała i na mnie spojrzała. W oczach miała łzy, bez namysłu przytuliłam ją. 
-Ej no skarbie nie rozklejaj się- powiedziałam i przeczesałam jej blond włosy
-Ale przyznaj się podoba ci się Loczek- powiedziała co mnie totalnie zbiło z tropu. Odsunęła się ode mnie po nieustającej ciszy i popatrzyła na mnie 
-No oczywiście że nie. Skąd ci to przyszło do głowy 
-Ja nie jestem głupia ale też jestem tak jak ty spostrzegawcza i widzę jak on na ciebie patrzy...
-No właśnie on na mnie, nie ja na niego- przerwałam jej 
-Ejjjj... rumienisz się!- krzyknęła 
-Nie prawda- zaprzeczyłam 
-Tak. On ci się podoba- powiedziała z szerokim uśmiechem i w ogóle nie było widać że płakała 
-Dobra chodźmy już- powiedziałam po czym zagwizdałam przywołując tym psiaki
-Idziemy do domu- powiedziałam do nich na co każdy tylko pomachał ogonem 
-Pewnie zmęczone- powiedziała Jul 
-Pewnie tak- powiedziałam i wzięłam 'Mamusię' pod ramię i ruszyłyśmy do domu 
(nadal moja perspektywa tylko już w domu)
  Ja, Lou, Li i Pat siedzimy u mnie w pokoju. W końcu trzeba wszytko ogarnąć i wymyślić plan. Z tego co wiem Nat, Zayn i Jul siedzą u niego w pokoju, a Marchewka, Loczek i Horan u niej. No tak każda z grup wymyśla plan gry. Tak wytoczyliśmy wojnę, ponieważ moja grupa chce żeby Jiall (Dżiall=Jul+Niall) byli razem, grupa Jul chce się zemścić na Pat, która jak wiadomo jest ze mną w grupie. A no i jest przecież trzecia grupa, która nie wie co się dzieje i będzie próbowała się dowiedzieć. 
-To jaki plan?- spytał Lou 
-Nie mam zielonego pojęcia- powiedziałam 
-Ej od środy mieliśmy czas aż do soboty czyli do dziś i nic nie mamy!- krzyknęła Pat
-Kto powiedział że nic nie mamy?- spytał Li. Popatrzyliśmy na niego i zobaczyliśmy zadziorny uśmiech 
-Masz?- spytałam 
-Oj tak- powiedział i zaczął nam go tłumaczyć.
(perspektywa Nat) 
  Siedzimy u Malika w pokoju i obmyślamy plan działania
-Wiecie mamy tak w sumie jakiegoś haka- powiedziała Jul 
-Jakiego?- spytał Zayn 
-A takiego że wy jesteście razem i tylko nasza trójka o tym wie- powiedziała z uśmieszkiem. Tak jestem z Malikiem od jakiś 24h. Spytał mnie kiedy oglądaliśmy Epokę lodowcową. I tak ogólnie to się zbliżyliśmy do siebie przez ten komisariat i przez 3 dni, które w szkole spędzałam praktycznie tylko z nim przez co Tadzik miał wąty że jest zaniedbany. Upsss... No i jakoś tak wyszło, że raz wyszliśmy sobie na spacerek zaczął padać deszcz, zaczęliśmy tańczyć (jako tako koślawo bo żadne z nas tańczyć nie umie czegoś takiego jak walc), a potem mnie pocałował. I no podobało mi się i teraz jestem z nim. Jestem jego drugą połową serca (tak powiedział). Szczerze? To się cieszę. W huj się cieszę. Naprawdę. Kocham go i żadna laska czy żaden facet tego nie zepsuje. 
-Nie będziemy naszego związku w to wplątywać- powiedziałam 
-Zgadzam się- powiedział mój skarb 
-Okey to jeśli mamy wojnę to muszę wykorzystać informacje, które mam od Amy- powiedziała z zamyśleniem 
-Co jakie informacje?- spytałam 
-MAM!!- krzyknęła Jul 
-Ale co?- spytałam. Oboje byliśmy nieco w szoku 
-Pułapkę na obydwie grupy
-Jeśli masz pułapkę to i plan- powiedziałam 
-A nasz plan to...
(perspektywa Domi) 
  -Dobra musimy od nich wyciągnąć te informacje- powiedziałam połykając kawałek pączka, który miałam w buzi
-A jak chcesz to zrobić?- spytał Niall jedząc pączka 
-Jeszcze nie wiem- powiedziałam 
-To może nic nie róbmy i czekajmy na ich ruchy- powiedział Harry 
-Tak i działajmy na spontana- powiedział Niall 
-No nie wiem- powiedziałam 
-No weź i tak prędzej czy później się o tym dowiemy więc lepiej teraz se pooglądać tą dramę- powiedział Harry 
-A jak będzie nasz ruch?- spytałam 
-To na spontana- powiedział Hazz 
-No.... 


**********
Okey widzę że was straciłam. Jednak. Przepraszam. Jestem do kitu blogerką. Wybaczcie mi. Może jeszcze wpadniecie zobaczyć co się tu u mnie dzieję. Choć wątpię. No zresztą to wasze życie możecie robić co chcecie. Ale mam nadzieję że jednak mnie nie zostawicie? :C Kasiu i Olu przepraszam. Wy pisałyście komy a ja was tak potraktowałam :C Wiem jestem podła. Ale może zmienicie zdanie i wpadniecie? Jeśli tak to wiedzcie że będę najszczęśliwsza na świecie :) Kocham was ♥