♥TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ DLA ALEKSANDRY DRĄŻKIEWICZ♥ (I JESTEŚ SUPER CZYTELNICZKĄ)
*2 miechy później*
(moja perspektywa)
No to już dwa miesiące minęły odkąd poznałyśmy ,,gwiazdeczki,, i dość dużo się zmieniło. Są naszymi przyjaciółmi. Jak się ich trochę pozna to są strasznie natrętni. Wszędzie za nami łażą, raz to mnie Niall do ubikacji zaprowadził bo bał się że mnie ośmiornica zje (coś mi się wydaje że on to się o mnie nie martwił tylko chciał zjeść tą ośmiornicę. Jeśli ona wgl istnieje oczywiście). A teraz w skrócie co się u nas działo.
A więc (nie zaczyna się zdania od ,,A więc,, ty fioletowo-włosa wywłoko. Ta kocham mój zajebisty głosik w mojej główce), Lou jest moim przyjacielem (tak wierzę w przyjaźń damsko-męską) i cały czas mnie przedrzeźnia, więc kończy się to wojną lub wyzwiskami od obu stron. Z tego co mi się zwierzał (tak zwierzamy się sobie) zakochał się w mojej Domi za co dostał poufną informację że jeśli mój Pomidorek przyjdzie z małymi pomidorkami koktajlowymi w brzuchu to może się pożegnać z życiem. Raz Niall zjadł Pat Zozole za co dostał spory ochrzan od Jul na co on zrobił minę zbitego pieska. Ale to był na szczęście tylko jeden raz i już się pyta i nawet sam się z nią (że z Pat) dzieli więc przyjaciele Forever, a fochy to na 5 min. Jul przyjaźni się z Harrym, któremu raz przypierdoliłam drzwiami od lodówki (upss...). Domcia przyjaźni się z Zaynem i daje mu nieźle w kość ale wytrzymuje. Natomiast Liam wytrzymuje z Nat i jej ptakiem. Tak ogólnie mamy sporo zwierząt:
-żółta papuga Kurczaczek jest Nat
-pies Mop i wiewiórka Daisy są Domci
-szczurki Pinki i Mózg przygarnęła Jul kiedy byłyśmy w CH w sklepie zoologicznym
-chomik Spiderman jest Pat
-oraz pieski Mops i Drops są moje. Raz Niall miał wąty bo myślał że Mop, Mops i Drops to są te same psy, a nie są. Mops i Mop są całe czarne, a Drops ma białe skarpetki. Jak można ich nie odróżnić. Wystarczy zawołać po imieniu i odpowiedni przyjdzie. Fakt Logik.
Chłopacy kiedy tylko mogą przychodzą do nas i nawet nie pukają tylko normalnie sobie wchodzą. Pewnego ślicznego poranka czyli równe 2 tygodnie temu schodzę po schodach żeby dojść do zacnej kuchni, a w salonie siedzi te 5 przygłupów i oglądają zdjęcia sióstr Kardashian-Dupiaszian (czy jak one tam mają) no myślałam że tam zaraz wybuchnę no... za jakie grzechy. Co do ich fanek niektóre nas lubią, a niektóre nie. Na Twitterze przybyło mi kilka tysięcy follow od nieznanych mi osób ale nie daje im f-back bo po co. Ja ich nie znam one mnie nie znają i jest dobrze niech tak zostaje. Ale nadal zadziwiające jest to że muszą chodzić do szkoły. Ja rozumiem kiedy byliby młodsi no ale w takim wieku? No ale jak to Pat określiła uwaga cytuje ,,A co ty myślisz fioleto-włosa że tylko kilka lat jest ci potrzebnych żeby się nauczyć matematyki? No chyba cię coś jebło w łonie matki że ty taka tępa się urodziłaś i to tydzień przed terminem. Na to potrzebne jest całe życie. Ale i tak nie będę się jej uczyć i dostanę 2 na koniec ale to i tak duże osiągnięcie jak na mnie,, Tak wiem dość długi wywód ale nachlana była jak miałyśmy babski wieczór z chłopakami. Tak wbili na na babski wieczorek. Super nie ma co...
A właśnie teraz siedzę z Lou-Lou na kanapie z ciastkami, marchewkami oraz pepsi i oglądamy na Animal Planet program o małpach (coś w sam raz dla nas), reszta gdzieś wybyła oprócz Zayna i Nialla, którzy siedzą na górze. Ale nie mam zielonego pojęcia gdzie są tamci bo te dwa matoły nie chcą mi powiedzieć. Nie no foch.
-Jak myślisz gdzie reszta?- spytałam Louisa
-A skąd mam wiedzieć. Pewnie siedzą wszyscy razem na huśtawce i straszą dzieci
-Okey...- powiedziałam i miała coś mówić dalej kiedy do salonu wparował Li. Usiadł obok nas i tępo patrzył się w ścianę.
-Ej co ci?- spytał Lou.
-...
-Hej Li co jest?- tym razem to ja i znów ta cisza. Więc wypróbowałam sposobu który zawsze działa. Stanęłam przed nim, złapałam go za ramiona (wiem jak to dziwnie brzmi zboczuszki) i zaczęłam nim trząść
-PAYN CO Z TOBĄ ŻYJESZ CZY ZOMBI JESTEŚ?!!- krzyczałam, a Lou siedział obok i patrzył na (jak się okazało) zerowe rezultaty.
-Tomlinson wypad na górę- powiedziałam
-Ale...
-Spierdalaj na górę albo ci pomogę
-Okey już idę- powiedział i wziął marchewki i poszedł do Malika i Horana
-Ej Li co się stało, powiedz- usiadłam obok skamieniałego Payna i lekko go szturchnęłam w ramię
-Chcesz mi powiedzieć czy siedzimy w ciszy i oglądamy program jak rodzą się małe małpki?- spytałam i szczerze miałam nadzieję że wybierze 1 opcję
-Ehh...- usłyszałam tylko
-Okey wiem już że żyjesz to może jakieś wskazówki. Czy chodzi o dziewczynę?- kiwnął głowę
-Czy to Patty?- znów kiwną głową, ta kto by się nie spodziewał że to moja doga przyjaciółka
-Co ona znów zrobiła?- spytałam
-Przytulała się z jakimś lalusiem- powiedział załamanym głosem
-Co?!- krzyknęła ale zaraz się uciszyłam z powodu że ktoś może zejść na dół
-Ale co się konkretnie stało?- spytałam
-Byliśmy w parku na lodach i nagle pojawił się ten laluś- powiedział i wstał po czym poszedł na górę. Przydzieliłyśmy im pokoje gościnne bo czasami zostawali na noc. Około 5 minut po opuszczeniu salonu przez Payna usłyszałam trzask drzwi frontowych. Z wielkim impetem i zerową gracją jednocześnie wstałam opatulona kocem i poszłam (czyt. skakałam bo nie mogłam się wywinąć z koca) do kuchni gdzie poszła 5 przybyszy.
-Patty Martina Hunt do mojego pokoju TERAZ!!- krzyknęłam i zrobiłam nacisk na słowo teraz. Wszyscy w kuchni zrobili zdziwione miny
-No co się lampicie? Pat musimy pogadać... TERAZ!!- znów krzyknęłam żeby to do niej dotarło. I chyba mi się udało bo grzecznie poszła na górę, a ja za nią już na szczęście bez koca.
Weszłyśmy do pokoju usiadłyśmy na łóżku. No to zaczynamy.
-Kto to był?- spytałam i myślałam że skumała
-Kto?
-No ten laluś, z którym rzekomo się przytulałaś- powiedziałam
-Skąd wiesz że się z kimś przytulałam?
-Mam swoich informatorów- powiedziałam pewna siebie
-Okey... ale osoba co ci to powiedziała na 100% nie zna Lucasa- powiedziała z miną ,,to był któryś z gwiazdeczek prawda,,
-Lucas był tu!- krzyknęłam
-Tak
-O kurwa to się nie dziwie że Payne się załamał- powiedział i przywaliłam wielkiego Face Palma
-Ha to Liam ci to powiedział!- krzyknęła Pat i pokazała na mnie palcem
-Jak coś nie jestem Liam więc nie pokazuj na mnie palcem, a po drugie jesteś jakaś głupia czy co? Chcesz zeswatać Nat i Zayna, a nie widzisz że Liam jak tylko cię zobaczy to się uśmiecha- krzyknęłam
-Że Liam co?- spytała spokojnie
-Idź lepiej wytłumacz Li że był to twój psychicznie niedorozwinięty kuzyn- powiedziałam i wypchnęłam Pat za drzwi pokoju. Lucas. Fuu to o rok młodsze dziecko się we mnie podkochiwało (widać że się za nim Pat stęskniła bo by go nie przytuliła tylko te lody na łeb mu dała). Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po moim ciele. Zeszłam na dół do reszty i jak się okazało małpia mama urodziła 2 dziewczynki i 1 chłopca.
-żółta papuga Kurczaczek jest Nat
-pies Mop i wiewiórka Daisy są Domci
-szczurki Pinki i Mózg przygarnęła Jul kiedy byłyśmy w CH w sklepie zoologicznym
-chomik Spiderman jest Pat
-oraz pieski Mops i Drops są moje. Raz Niall miał wąty bo myślał że Mop, Mops i Drops to są te same psy, a nie są. Mops i Mop są całe czarne, a Drops ma białe skarpetki. Jak można ich nie odróżnić. Wystarczy zawołać po imieniu i odpowiedni przyjdzie. Fakt Logik.
Chłopacy kiedy tylko mogą przychodzą do nas i nawet nie pukają tylko normalnie sobie wchodzą. Pewnego ślicznego poranka czyli równe 2 tygodnie temu schodzę po schodach żeby dojść do zacnej kuchni, a w salonie siedzi te 5 przygłupów i oglądają zdjęcia sióstr Kardashian-Dupiaszian (czy jak one tam mają) no myślałam że tam zaraz wybuchnę no... za jakie grzechy. Co do ich fanek niektóre nas lubią, a niektóre nie. Na Twitterze przybyło mi kilka tysięcy follow od nieznanych mi osób ale nie daje im f-back bo po co. Ja ich nie znam one mnie nie znają i jest dobrze niech tak zostaje. Ale nadal zadziwiające jest to że muszą chodzić do szkoły. Ja rozumiem kiedy byliby młodsi no ale w takim wieku? No ale jak to Pat określiła uwaga cytuje ,,A co ty myślisz fioleto-włosa że tylko kilka lat jest ci potrzebnych żeby się nauczyć matematyki? No chyba cię coś jebło w łonie matki że ty taka tępa się urodziłaś i to tydzień przed terminem. Na to potrzebne jest całe życie. Ale i tak nie będę się jej uczyć i dostanę 2 na koniec ale to i tak duże osiągnięcie jak na mnie,, Tak wiem dość długi wywód ale nachlana była jak miałyśmy babski wieczór z chłopakami. Tak wbili na na babski wieczorek. Super nie ma co...
A właśnie teraz siedzę z Lou-Lou na kanapie z ciastkami, marchewkami oraz pepsi i oglądamy na Animal Planet program o małpach (coś w sam raz dla nas), reszta gdzieś wybyła oprócz Zayna i Nialla, którzy siedzą na górze. Ale nie mam zielonego pojęcia gdzie są tamci bo te dwa matoły nie chcą mi powiedzieć. Nie no foch.
-Jak myślisz gdzie reszta?- spytałam Louisa
-A skąd mam wiedzieć. Pewnie siedzą wszyscy razem na huśtawce i straszą dzieci
-Okey...- powiedziałam i miała coś mówić dalej kiedy do salonu wparował Li. Usiadł obok nas i tępo patrzył się w ścianę.
-Ej co ci?- spytał Lou.
-...
-Hej Li co jest?- tym razem to ja i znów ta cisza. Więc wypróbowałam sposobu który zawsze działa. Stanęłam przed nim, złapałam go za ramiona (wiem jak to dziwnie brzmi zboczuszki) i zaczęłam nim trząść
-PAYN CO Z TOBĄ ŻYJESZ CZY ZOMBI JESTEŚ?!!- krzyczałam, a Lou siedział obok i patrzył na (jak się okazało) zerowe rezultaty.
-Tomlinson wypad na górę- powiedziałam
-Ale...
-Spierdalaj na górę albo ci pomogę
-Okey już idę- powiedział i wziął marchewki i poszedł do Malika i Horana
-Ej Li co się stało, powiedz- usiadłam obok skamieniałego Payna i lekko go szturchnęłam w ramię
-Chcesz mi powiedzieć czy siedzimy w ciszy i oglądamy program jak rodzą się małe małpki?- spytałam i szczerze miałam nadzieję że wybierze 1 opcję
-Ehh...- usłyszałam tylko
-Okey wiem już że żyjesz to może jakieś wskazówki. Czy chodzi o dziewczynę?- kiwnął głowę
-Czy to Patty?- znów kiwną głową, ta kto by się nie spodziewał że to moja doga przyjaciółka
-Co ona znów zrobiła?- spytałam
-Przytulała się z jakimś lalusiem- powiedział załamanym głosem
-Co?!- krzyknęła ale zaraz się uciszyłam z powodu że ktoś może zejść na dół
-Ale co się konkretnie stało?- spytałam
-Byliśmy w parku na lodach i nagle pojawił się ten laluś- powiedział i wstał po czym poszedł na górę. Przydzieliłyśmy im pokoje gościnne bo czasami zostawali na noc. Około 5 minut po opuszczeniu salonu przez Payna usłyszałam trzask drzwi frontowych. Z wielkim impetem i zerową gracją jednocześnie wstałam opatulona kocem i poszłam (czyt. skakałam bo nie mogłam się wywinąć z koca) do kuchni gdzie poszła 5 przybyszy.
-Patty Martina Hunt do mojego pokoju TERAZ!!- krzyknęłam i zrobiłam nacisk na słowo teraz. Wszyscy w kuchni zrobili zdziwione miny
-No co się lampicie? Pat musimy pogadać... TERAZ!!- znów krzyknęłam żeby to do niej dotarło. I chyba mi się udało bo grzecznie poszła na górę, a ja za nią już na szczęście bez koca.
Weszłyśmy do pokoju usiadłyśmy na łóżku. No to zaczynamy.
-Kto to był?- spytałam i myślałam że skumała
-Kto?
-No ten laluś, z którym rzekomo się przytulałaś- powiedziałam
-Skąd wiesz że się z kimś przytulałam?
-Mam swoich informatorów- powiedziałam pewna siebie
-Okey... ale osoba co ci to powiedziała na 100% nie zna Lucasa- powiedziała z miną ,,to był któryś z gwiazdeczek prawda,,
-Lucas był tu!- krzyknęłam
-Tak
-O kurwa to się nie dziwie że Payne się załamał- powiedział i przywaliłam wielkiego Face Palma
-Ha to Liam ci to powiedział!- krzyknęła Pat i pokazała na mnie palcem
-Jak coś nie jestem Liam więc nie pokazuj na mnie palcem, a po drugie jesteś jakaś głupia czy co? Chcesz zeswatać Nat i Zayna, a nie widzisz że Liam jak tylko cię zobaczy to się uśmiecha- krzyknęłam
-Że Liam co?- spytała spokojnie
-Idź lepiej wytłumacz Li że był to twój psychicznie niedorozwinięty kuzyn- powiedziałam i wypchnęłam Pat za drzwi pokoju. Lucas. Fuu to o rok młodsze dziecko się we mnie podkochiwało (widać że się za nim Pat stęskniła bo by go nie przytuliła tylko te lody na łeb mu dała). Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po moim ciele. Zeszłam na dół do reszty i jak się okazało małpia mama urodziła 2 dziewczynki i 1 chłopca.
**********
Witam :D
Oto nowy rozdział. Kara mi się skończyła więc luzik. Rozdział trochę kijowy wiem ale może w 1/100 się spodoba. A więc rozkręca się wątek miłosny o Pat i Li (awww... *.*). Droga Aleksandro jeśli jeszcze raz powiesz że jesteś kijową czytelniczką to osobiście ci obiecuje że pojadę do ciebie (gdziekolwiek mieszkasz) w moim kombajnie to znaczy nie moim bo nie mam ale skądś ukradnę i przypierdole ci łopatą. Tak moje groźby zawsze spoko. I pamiętaj że kocham i Ciebie i Kasię ♥.♥ loffki
ok.ręcze że przekarze Liamowi twoją groźbę i pogratuluję a co do roździału tak się brechtałam że mama się na mnie dziwnie paczała i w końcu zapytała ,, co ci się dzieje ,, więc to tyle z mojej strony , pisz dalej będe czytała i mogę wkręcić pare osób do czytania ...xxx
OdpowiedzUsuńDziękuję Misiu :* Pozdrów Mamę xD
Usuń