sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 10

(moja perspektywa) 
 Są tylko przyjaciółmi... Tylko... TYLKO!! Oni mają być parą ja Amanda Monica Hughes im rozkazuję. Ja tu się staram, gadam z nimi, a oni mi się odwdzięczają tym że są tylko przyjaciółmi. Nosz kurde. A może Liam ma jakąś na boku? Ale tak to by nie był zazdrosny. A może Pat przytulała się z innym facetem, a wmawia nam że to Lucas? Ale w sumie reszta to widziała, a dziewczyny by się skapły że coś jest nie tak. No to jaki jest powód tego że nie są razem? Mam ochotę kogoś zajebać, a najbliżej jest mój kochany Lou-Lou, który jest już poturbowany. W sumie Harry też jest blisko na nim też mogę się wyżyć. 
-Ejj co robimy?- spytała Nat już zasypiając na ramieniu Malika, który też już odpływał. No tak już 4 raz oglądamy Toy Story
-Na pewno koniec bajek- powiedziała Jul i wyłączyła TV 
-To co teraz robimy?- spytał znudzony Malik 
-Nie wiem- powiedziała Pat 
-IDZIEMY DO WESOŁEGO MIASTECZKA!!- krzyknęłam 
-Kretynko jest 19!!- krzyknęła Jul 
-No i?
-No i to że jest późno i już będą zamykać- pouczała mnie 
-Do wesołego możemy iść jutro jak chcecie ale nie dzisiaj- powiedział Li
-Okey to może... b.u.t.e.l.k.a- przeliterowałam (kurde cud że się udało)
-Brawo Amy udało ci się!!- krzyknęła Domcia 
-Amy??- spytał Harry 
-No tak- odpowiedziała Nat 
-Ale Amy to inne imię niż Amanda- powiedział Niall 
-A tak Mandy opowiedz tą bardzo wzruszającą historię- powiedziała Nat 
-Okey to zaczęło się tuż po moich narodzinach. Rodzice nadali mi imię Amanda ale mojej babci się ono nie podobało bo chciała mnie nazwać Amy. I kiedy jadę do rodzinki jedni nazywają mnie Amy a inni Amanda. Proste. A jakbym była chłopcem to moje imię brzmiało by Aldek- powiedziałam moją historię
-Aldek? Jest w ogóle takie imię?- spytał Harry 
-Jeśli ja miałam je mieć to pewnie istnieje. Arabie na logikę sobie to weź- powiedziałam z miną ,,uwaga zabijam,, 
-Dobra, dobra co za emocje moi mili państwo ale czas na reklamy, a po nich B.U.T.E.L.K.A- zaczął komentować Niall 
-Idę po popcorn, Malik pomożesz mi- powiedziała Nat i wzięła Zayna za rękę (I oni nie będą razem. No błagam oni się do siebie kleją po prostu) 
-Pójdę po butelkę- powiedziała Jul 
-Harry, Liam, Niall, Lou odsuńcie stolik na bok, a ja z Pat weźmiemy stąd dywan- powiedziała Doma. Kiedy wszystko było gotowe usiedliśmy w kółku. Nat, Liam, Jul, Zayn, Doma, Harry, Ja, Lou, Pat i Niall
-To kto zaczyna?- spytała Marchewka 
-Ja- krzyknął Nialler 
-Za każdym razem jak będziemy grać nie pytajcie tylko dajcie mu ta butelkę- powiedziała Nelly. Niall zakręcił. Butelka się kręci, się kręci i wypada na Pat
-Pytanie czy wyzwanie?- pyta 
-Wyzwanie- powiedziała pewna siebie.
-Zdejmij bluzkę i biegaj tak po ulicy i krzycz ,,Liam, Liam tu jestem,, 5 min- powiedział, a my zaczęliśmy się śmiać jak obłąkani oprócz Li i Pat oczywiście. Ale nasza Żarówa jest odważna i poszła do przedpokoju ściągając po drodze bluzkę. Poszliśmy za nią. Pat oddała Mamusi bluzkę i wyszła na zewnątrz my razem z nią
-To zaczynamy- powiedziała do siebie i wybiegła z naszej posesji na ulicę
-Liam, Liam tu jestem. Liam, Liam tutaj!!- krzyczała biegając w kółko z jakieś  5 min kiedy zza rogu wyjechała... uwaga, uwaga... radiowóz policyjny i policja we własnej osobie. Pat kiedy ich zobaczyła pędem udała się do domu, szybko założyła bluzkę, Lou z Harrym zabarykadowali drzwi czym się dało, a ja z resztą udałam się do salonu. Kiedy Lou i Harry do nas doszli włączyliśmy byle jaki program i modliliśmy się żeby policja tego co Żarówa robiła nie wiedzieli. Chociaż fajnie by było...
Nie Mandy nie myśl, koniec, wyłącz się...
Nagle słyszymy nasz super słodki dzwonek, który robi ,,Hał, Hał,, nie serio trochę kosztował ale mniejsza o dźwięk dzwonka wszyscy wstaliśmy jak oparzeni
-Kto jest najstarszy?- spytała Jul 
-Po co ci wiek?- spytał Harry 
-Może dlatego że Mady tam nie puścimy...- i jeszcze coś tam gadała ale jakoś nie słyszałam bo odbarykadowałam drzwi i otworzyłam je na oścież witając jednocześnie dwóch policjantów ubranych w typowy angielski strój policyjny i oczywiście seksi hełmy
-Fajne czapki- powiedziałam i uśmiechnęłam się 
-Czy panna Julie Harrison?- spytał młodszy z nich na oko 36 lat
-Nie- powiedziałam z jeszcze większym bananem na twarzy 
-A wie pani gdzie można ją znaleźć?- spytał ten starszy ten to miał 50 na karku jak nic 
-Może- powiedziałam 
-Jak to może- spytał starszy 
-No bo widzisz Mark to nie takie proste- powiedziałam jednocześnie odczytując na plakietce Mark Pool (czy nie ma sklepu o podobnej nazwie?) 
-Jak to nie takie proste?- spytał ten młodszy o imieniu Tomek Bimbalski (no okey). 
-No tak no bo widzisz Tomek skąd mam wiedzieć że jesteście prawdziwi? A może się czegoś naćpałam i teraz mówię to nikogo, a moi przyjaciele myślą że oszalałam- wypowiedziałam mój mądry monolog i spojrzałam się na nich z miną ,,nie jestem łatwo wierna pingwiny jedne,, a oni na mnie ,,czy ty się dobrze czujesz?,, 
-Emm... dobry wieczór- powiedział nieśmiało głos za mną. Jul. 
-Dobry, czy któraś z was to Julie Harrison?- spytał Mark 
-Ehh... to ja, a o co chodzi?- spytała
-Dostaliśmy wezwanie że jakaś dziewczyna biegała po ulicy w samym staniku i podali pani dane- powiedział Tomek
-Ale to nie ja to ona!!!- krzyknęła Jul i pokazała palcem na Pat, która pokazała palcem na Liama, który pokazał na Nialla ten zaś na Nat, ta na Zayna, który pokazałam na Marchewkę, która pokazała na Lou ten pokazał na Hazze, a on na mnie (no serio wszystko przeciwko mnie)
-To kto biegał?- spytał Mark 
-Mandy- powiedzieli wszyscy chórem bezemnie ja powiedziałam Harry
-Która to?-  spytał Tomek. Wszyscy pokazali na mnie palcem 
-No serio?!- krzyknęłam 
-To ty biegałaś?- spytał Pool 
-Nie- powiedziałam 
-To kto?- Bimbalski się odezwał 
-Ta w niebieskich- powiedziałam oskarżycielsko. Oj mam na nich foch. I niech się do mnie nie odzywają
-Dobra chyba się nie dogadamy więc was wszystkich zabieramy- powiedział Mark Pool 
- Ale ci się zrymowało- powiedziałam znudzonym tonem i poszłam do radiowozu i usiadłam obok kierowcy, który zaraz doszedł 
-O nie siadasz z tyłu- powiedział Mark 
-O nie ja z nimi siedzieć nie będę- powiedziałam z wyrzutem i zapięłam pas 
-Ehhh... dobra siedź- powiedział i także usiadł w fotelu. Zaraz dołączyła do nas reszta z Tomkiem na czele. Jak zobaczyłam w lusterku za mną siedział Harry, obok niego Jul, a koło Jul Niall. Dalej Pat, Marchewka i Nat, a z tyłu Zayn, Liam, Lou. Wszyscy mieli posępne miny. Oho czyżby też mięli na mnie focha? Upss... byłam pierwsza. 
-Tomek zostań na patrol i powiedz sąsiadom że już wszytko pod kontrolą jak dojedziemy przyślę kogoś- powiedział i ruszył. W lusterku zobaczyłam Jul, która bawiła się kluczami, Nialla do niej przytulonego ze strachu, z tyłu dziewczyny trzęsły się jak galaretki. Zayn bawił się telefonem, Lou wyglądał przez okno, Liam chyba układał w głowie co powie kiedy dojedziemy na miejsce, natomiast Harry przyglądał mi się z czymś nie do odczytania w jego oczach (no bo ja za chętna do czytania to nie jestem, a co dopiero z oczu) co nie powiem skrępowało mnie (a nawet czułam że moje poliki oblewa rumieniec). Harry to chyba zauwarzył bo uśmiechną się ukazując dołeczki. No nie powiem że nie ładnie wygląda bo uroczo... Mandy stop! Co ty sobie myślisz że jakaś super gwiazda pop się w tobie zakocha? Nieoczekiwanie! Karciłam siebie w myślach i zaczęłam rozmyślać, a konkretnie o myszach i o tym że zostawiłyśmy zwierzęta bez opieki, chociaż same umiały się sobą zająć, nawet same na dwór wychodziły. Ale mniejsza. Pani Brook się nimi zaopiekuje. To nasza najmilsza sąsiadka, która kochała zwierzęta i sama zaglądała do nas i pytała czy może pomóc. Zwierzaki ją znały i polubiły więc nie było problemu. Dziewczyny zapewne zanim odjechałyśmy zostawiły klucze, którejś z nas pod wycieraczką aby Alice (tak miała na imię sąsiadka) mogła się do nas dostać. Miałyśmy do niej (jako jedynej miłej sąsiadki w okolicy) bezgraniczne zaufanie. I właśnie tak rozmyślając dojechaliśmy na posterunek. Pięknie. Ja zawsze muszę się w coś wpakować. Cholera. No ale wysiedliśmy. Harry chciał chyba dodać mi słowa otuchy ale go olałam i poszłam prosto nie czekając nawet na Marka, który mówił coś innemu policjantowi. Zapewne żeby pojechał po Tomka Bimbalskiego. Kiedy weszłam wszystko było w szarych kolorach. No tak Mandy i jej wyobraźnia umyśliła sobie kolorowe zwierzęta na ścianach koloru żółtego, różowy dywanik oraz różnokolorowe krzesła. Usiadłam na jednym z wielu niebieskich plastikowych krzeseł ustawionych pod ścianą i czekałam na Marka. Po jakiś pięciu minutach doszła reszta z policjantem, który kazał iść za sobą. No to zaczynamy szopkę. 


**********
Okey no to mamy kolejny rozdział. Trochę nudny wiem. Brak weny na ten rozdział. Upsss.... Tak w ogóle co do tego Mark Pool jest taki sklep? Bo mi się kojarzy że było coś takiego ale nie jestem pewna. Błagam napiszcie mi xD. Następny rozdział w drodze. zaczyna się coś dziać pomiędzy Harrym oraz Mandy *.* (jeśli macie pomysły na połączenie je w jedno jak Zerrie itp. to piszcie chętnie wykorzystam wasze pomysły) No to chyba tyle co mam Wam do przekazania. Do zoba ludzie ♥ Kocham Was 

Proszę o komy! Oraz dziękuję na uwagę!!

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 9

(perspektywa Pat)
  Okey stoję już 10 min przed drzwiami pokoju Li. 
-Dobra kretynko idź i mu to wytłumacz- wyzywałam siebie w myślach. Chociaż czemu ja się w ogóle stresuje no? Ale teraz mniej myślenia. Patty działaj zapukaj w te cholerne drzwi. No i zapukałam i cisza ta cholerna, grobowa cisza. Jeszcze raz i cisza. Przyłożyłam ucho do drzwi żeby coś podsłuchać i cisza. Dobra skończyło się babci sranie. Nacisnęłam klamkę. Zamknięte.
-No kurwa Payne serio?!- krzyknęłam. Kopnęłam w drzwi ale zaraz się skuliłam bo byłam tylko w skarpetkach w misie. 
-Już wiem- powiedziałam do siebie i poszłam do pokoju obok, który przydzieliłyśmy Harry'emu, a że aktualnie był w salonie na luzie tam weszłam i podeszłam do drzwi balkonowych. Jeśli myślicie o tym co chce zrobić... brawo za inteligencję. Wyszłam na mały balkonik i podeszłam do barierki z boku. Odmierzyłam ile jest od jednego balkonu do drugiego. ,,Mało,, pomyślałam i zwinnie przeskoczyłam i złapałam się barierki od balkonu Liama. ,,Prościzna,, powiedziałam sobie w myślach i podeszłam drzwi balkonowych. Problem w tym że jestem taka głupia i nie pomyślałam nad tym że te drzwi też są zamknięte. Spojrzałam w okno z nadzieją że coś zobaczę. No i zobaczyłam. Pokój z oliwkowymi ścianami i ciemnymi meblami, brakiem żywej duszy, telewizorem, Brakiem Żywej Duszy, różne zdjęcia i BRAK ŻYWEJ DUSZY. Pewnie jest w łazience, tak na pewno. Zaczęłam pukać w szybę z nadzieją że ktoś czyli Liam przyjdzie i mi otworzy. Tylko dlaczego był nie sory jest smutny że przytuliłam jakiegoś chłopaka? Może jest zazdrosny? Nie Pat czemu niby taka gwiazda jak Liam Payne miałby być zazdrosny o ciebie? A może jednak? Przecież Mandy mówiła że uśmiecha się kiedy mnie widzi... i że nie widzę tego co on robi. Oj Patka Swatka dała wielką plamę. W zawiązku z tym że nikt mi nie otwierał usiadłam po turecku na kafelkach i oparłam się o drzwi balkonowe. A może oni sobie ze mnie jaja robią i jak powiem Liamowi o tym wszystkim to oni to nakręcą ukrytą kamerą i wrzucą na YT? Nie to że coś do NIEGO czuję... no dobra coś do niego czuje ale mniejsza. Ale jeśli on do mnie tego nie czuje? 
-Kurwa!!- krzyknęła kiedy ktoś otworzył drzwi balkonowe a ja upadłam 
-Żarówa S.E.R.I.O!!!- krzyknęła Doma. Za nią stała Mandy, Mop, Mops oraz Drops. 
-Co wu tu robicie?- spytałam wstając
-Mop, Mops i Drops nas przyprowadzili. A tak poza tym mogłabym zadać to samo pytanie tobie. Czy przypadkiem nie miałaś pogadać z Paynem?- zaczeła Mandy 
-No tak ale nie otwierał drzwi i były one zamknięte... chwila jak wy tutaj się dostałyście do cholery!?- krzyknełam 
-Mamy takie coś jak zapasowy klucz. A tak w ogóle to po nic siedziałaś bo Liam poszedł do kuchni kiedy ty prawdopodobnie włamywałaś się na jego balkon- powiedziała Doma, która nie tak jak Mandy ma ochotę mnie za to co zrobiłam zabić. 
-Co!?- spytałam 
-Gówno! Lepiej idź do niego bo jak nie to pamiętaj. Wiem. Gdzie. Mieszkasz- odpowiedziała złowrogim głosem Mandy i wyszła z pokoju
-To się wpakowałaś- powiedziałam Doma 
-To gdzie jest Liam?- spytałam w ogóle nie przejmując się tym co wcześniej powiedziała 
-W KUCHNI!!! PAT OBUDŹ SIĘ!!- krzyknęła 
-Okey dobra nie drzyj się i idź się pieprz- powiedziałam
-Nie mam z kim
-Proponuje Louisa- powiedziałam i zostawiłam oszołomioną Marchewkę. Zbiegłam na dół. Wszyscy wiedzą już chyba o co chodzi bo się na mnie patrzyli z otuchą, no oprócz Mandy ona mnie zabiłam wzrokiem. Z poszanowaniem pokazałam jej środkowego palca i weszłam do kuchni. Przy blacie (jak się oczywiście spodziewałam) siedział przybity Liam. Podeszłam powoli i usiadłam obok.
-Ej Liam- zaczęłam kiedy mi bezczelnie przerwano 
-Jeśli jesteś Mandy, Nat, Jul, Marchewką, Harrym, Louisem, Zaynem lub Niallem spadaj- powiedział 
-O Pat nie było mowy czyli mogę zostać- powiedziałam z uśmiechem 
-Patty?- spytał Liam i uniósł lekko głowę 
-No tam mi na imię- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam 
-Nie spodziewałem się ciebie
-Czemu?
-No sam nie wiem- powiedział i się zarumienił (Ooł coraz bardziej mi się podoba to nie dobrze bardzo nie dobrze)
-Yyy... tak... przyszłam... ci wytłumaczyć tą sprawę z tym chłopakiem... (tutaj właśnie tutaj Liam tak zacisnął zęby że masakra)... bo to jest ten... yyy... mój kuzyn... Lucas- powiedziałam jąkając się (o nie dobrze zaczęłam się jąkać to bardzo źle wróży), a Liam popatrzył na mnie z wielkim zdziwieniem 
-Kuzyn?
-Kuzyn
-Twój kuzyn?
-Mój kuzyn 
-Lucas?
-Lucas 
-O ja pierdole. Zrobiłem z siebie kretyna
-Oj zrobiłeś- ojć nie zdążyłam się ugryźć w język- Ale no skąd mogłeś wiedzieć- powiedziałam szybko
-Ta w sumie racja nie wiedziałem
-No to co idziemy do reszty?- spytałam z wielką nadzieją żeby uniknąć dalszej konwersacji 
-Tak ale jedno pytanie 
-Okey wal 
-Podobam ci się?
-Skąd pytanie 
-Bo dowiedziałem się tego od ciebie, a nie od kogo innego 
-Ta... yyy- nie zdążyłam nic powiedzieć bo mnie przytulił 
-A zresztą mniejsza- powiedział wstając i ciągnąc mnie do salonu oszołomioną
-O no nareszcie i co tam- powiedział Lou uśmiechając się 
-Nic już wiem że to jej kuzyn 
-I nadal jesteście przyjaciółmi?- spytał Harry 
-A niby kim my mamy być?- odpowiedział 
-Pa...- zaczął Lou ale Mandy się na niego rzuciła 
-Dobra mniejsza, nieważne to co oglądamy Toy Story? No pewnie że tak o paczcie właśnie się zaczął...- nawijała Nat 
-To oglądamy- krzyknęłam ,,budząc się,,. Usiadłam razem z Li na podłodze obok bijących się Mandy i Lou. Reszta dziwnie się na nas patrzyła, a ja już chyba wiem dlaczego.

*********
Okey mamy kolejny rozdział Li i Pat. A mam prośbę i zadanie dla was. Połączcie te dwa imiona żeby wiecie powstało takie jedno np. Laniell itp. W rozdziale zaczyna się wątek miłosny Li i Pat. Mam nadzieję że się podoba. I jak tam wam mijają święta? Przygotowani na lany poniedziałek? Ale już w środę szkoła :C 100% uczniów jest z tego powodu niezadowolone. No ale pozdrawiam ♥ Kocham Was ♥

...Proszę o komy to dla mnie ważne...

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 8

♥TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ DLA ALEKSANDRY DRĄŻKIEWICZ♥ (I JESTEŚ SUPER CZYTELNICZKĄ)


*2 miechy później*
(moja perspektywa)
  No to już dwa miesiące minęły odkąd poznałyśmy ,,gwiazdeczki,, i dość dużo się zmieniło. Są naszymi przyjaciółmi. Jak się ich trochę pozna to są strasznie natrętni. Wszędzie za nami łażą, raz to mnie Niall do ubikacji zaprowadził bo bał się że mnie ośmiornica zje (coś mi się wydaje że on to się o mnie nie martwił tylko chciał zjeść tą ośmiornicę. Jeśli ona wgl istnieje oczywiście). A teraz w skrócie co się u nas działo. 
  A więc (nie zaczyna się zdania od ,,A więc,, ty fioletowo-włosa wywłoko. Ta kocham mój zajebisty głosik w mojej główce), Lou jest moim przyjacielem (tak wierzę w przyjaźń damsko-męską) i cały czas mnie przedrzeźnia, więc kończy się to wojną lub wyzwiskami od obu stron. Z tego co mi się zwierzał (tak zwierzamy się sobie) zakochał się w mojej Domi za co dostał poufną informację że jeśli mój Pomidorek przyjdzie z małymi pomidorkami koktajlowymi w brzuchu to może się pożegnać z życiem. Raz Niall zjadł Pat Zozole za co dostał spory ochrzan od Jul na co on zrobił minę zbitego pieska. Ale to był na szczęście tylko jeden raz i już się pyta i nawet sam się z nią (że z Pat) dzieli więc przyjaciele Forever, a fochy to na 5 min. Jul przyjaźni się z Harrym, któremu raz przypierdoliłam drzwiami od lodówki (upss...). Domcia przyjaźni się z Zaynem i daje mu nieźle w kość ale wytrzymuje. Natomiast Liam wytrzymuje z Nat i jej ptakiem. Tak ogólnie mamy sporo zwierząt: 
-żółta papuga Kurczaczek jest Nat 
-pies Mop i wiewiórka Daisy są Domci 
-szczurki Pinki i Mózg przygarnęła Jul kiedy byłyśmy w CH w sklepie zoologicznym
-chomik Spiderman jest Pat 
-oraz pieski Mops i Drops są moje. Raz Niall miał wąty bo myślał że Mop, Mops i Drops to są te same psy, a nie są. Mops i Mop są całe czarne, a Drops ma białe skarpetki. Jak można ich nie odróżnić. Wystarczy zawołać po imieniu i odpowiedni przyjdzie. Fakt Logik. 
Chłopacy kiedy tylko mogą przychodzą do nas i nawet nie pukają tylko normalnie sobie wchodzą. Pewnego ślicznego poranka czyli równe 2 tygodnie temu schodzę po schodach żeby dojść do zacnej kuchni, a w salonie siedzi te 5 przygłupów i oglądają zdjęcia sióstr Kardashian-Dupiaszian (czy jak one tam mają) no myślałam że tam zaraz wybuchnę no... za jakie grzechy. Co do ich fanek niektóre nas lubią, a niektóre nie. Na Twitterze przybyło mi kilka tysięcy follow od nieznanych mi osób ale nie daje im f-back bo po co. Ja ich nie znam one mnie nie znają i jest dobrze niech tak zostaje. Ale nadal zadziwiające jest to że muszą chodzić do szkoły. Ja rozumiem kiedy byliby młodsi no ale w takim wieku? No ale jak to Pat określiła uwaga cytuje  ,,A co ty myślisz fioleto-włosa że tylko kilka lat jest ci potrzebnych żeby się nauczyć matematyki? No chyba cię coś jebło w łonie matki że ty taka tępa się urodziłaś i to tydzień przed terminem. Na to potrzebne jest całe życie. Ale i tak nie będę się jej uczyć i dostanę 2 na koniec ale to i tak duże osiągnięcie jak na mnie,, Tak wiem dość długi wywód ale nachlana była jak miałyśmy babski wieczór z chłopakami. Tak wbili na na babski wieczorek. Super nie ma co...
   A właśnie teraz siedzę z Lou-Lou na kanapie z ciastkami, marchewkami oraz pepsi i oglądamy na Animal Planet program o małpach (coś w sam raz dla nas), reszta gdzieś wybyła oprócz Zayna i Nialla, którzy siedzą na górze. Ale nie mam zielonego pojęcia gdzie są tamci bo  te dwa matoły nie chcą mi powiedzieć. Nie no foch. 
-Jak myślisz gdzie reszta?- spytałam Louisa
-A skąd mam wiedzieć. Pewnie siedzą wszyscy razem na huśtawce i straszą dzieci
-Okey...- powiedziałam i miała coś mówić dalej kiedy do salonu wparował Li. Usiadł obok nas i tępo patrzył się w ścianę. 
-Ej co ci?- spytał Lou.
-...
-Hej Li co jest?- tym razem to ja i znów ta cisza. Więc wypróbowałam sposobu który zawsze działa. Stanęłam przed nim, złapałam go za ramiona (wiem jak to dziwnie brzmi zboczuszki) i zaczęłam nim trząść
-PAYN CO Z TOBĄ ŻYJESZ CZY ZOMBI JESTEŚ?!!- krzyczałam, a Lou siedział obok i patrzył na (jak się okazało) zerowe rezultaty. 
-Tomlinson wypad na górę- powiedziałam 
-Ale...
-Spierdalaj na górę albo ci pomogę 
-Okey już idę- powiedział i wziął marchewki i poszedł do Malika i Horana 
-Ej Li co się stało, powiedz- usiadłam obok skamieniałego Payna i lekko go szturchnęłam w ramię 
-Chcesz mi powiedzieć czy siedzimy w ciszy i oglądamy program jak rodzą się małe małpki?- spytałam i szczerze miałam nadzieję że wybierze 1 opcję
-Ehh...- usłyszałam tylko 
-Okey wiem już że żyjesz to może jakieś wskazówki. Czy chodzi o dziewczynę?- kiwnął głowę 
-Czy to Patty?- znów kiwną głową, ta kto by się nie spodziewał że to moja doga przyjaciółka
-Co ona znów zrobiła?- spytałam 
-Przytulała się z jakimś lalusiem- powiedział załamanym głosem 
-Co?!- krzyknęła ale zaraz się uciszyłam z powodu że ktoś może zejść na dół
-Ale co się konkretnie stało?- spytałam 
-Byliśmy w parku na lodach i nagle pojawił się ten laluś- powiedział i wstał po czym poszedł na górę. Przydzieliłyśmy im pokoje gościnne bo czasami zostawali na noc. Około 5 minut po opuszczeniu salonu przez Payna usłyszałam trzask drzwi frontowych. Z wielkim impetem i zerową gracją jednocześnie wstałam opatulona kocem i poszłam (czyt. skakałam bo nie mogłam się wywinąć z koca) do kuchni gdzie poszła 5 przybyszy. 
-Patty Martina Hunt do mojego pokoju TERAZ!!- krzyknęłam i zrobiłam nacisk na słowo teraz. Wszyscy w kuchni zrobili zdziwione miny 
-No co się lampicie? Pat musimy pogadać... TERAZ!!- znów krzyknęłam żeby to do niej dotarło. I chyba mi się udało bo grzecznie poszła na górę, a ja za nią już na szczęście bez koca. 
Weszłyśmy do pokoju usiadłyśmy na łóżku. No to zaczynamy.
-Kto to był?- spytałam i myślałam że skumała 
-Kto?
-No ten laluś, z którym rzekomo się  przytulałaś- powiedziałam 
-Skąd wiesz że się z kimś przytulałam?
-Mam swoich informatorów- powiedziałam pewna siebie 
-Okey... ale osoba co ci to powiedziała na 100% nie zna Lucasa- powiedziała z miną ,,to był któryś z gwiazdeczek prawda,,
-Lucas był tu!- krzyknęłam 
-Tak
-O kurwa to się nie dziwie że Payne się załamał- powiedział i przywaliłam wielkiego Face Palma
-Ha to Liam ci to powiedział!- krzyknęła Pat i pokazała na mnie palcem 
-Jak coś nie jestem Liam więc nie pokazuj na mnie palcem, a po drugie jesteś jakaś głupia czy co? Chcesz zeswatać Nat i Zayna, a nie widzisz że Liam jak tylko cię zobaczy to się uśmiecha- krzyknęłam 
-Że Liam co?- spytała spokojnie 
-Idź lepiej wytłumacz Li że był to twój psychicznie niedorozwinięty kuzyn- powiedziałam i wypchnęłam Pat za drzwi pokoju. Lucas. Fuu to o rok młodsze dziecko się we mnie podkochiwało (widać że się za nim Pat stęskniła bo by go nie przytuliła tylko te lody na łeb mu dała). Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po moim ciele. Zeszłam na dół do reszty i jak się okazało małpia mama urodziła 2 dziewczynki i 1 chłopca. 


**********
Witam :D
Oto nowy rozdział. Kara mi się skończyła więc luzik. Rozdział trochę kijowy wiem ale może w 1/100 się spodoba. A więc rozkręca się wątek miłosny o Pat i Li (awww... *.*). Droga Aleksandro jeśli jeszcze raz powiesz że jesteś kijową czytelniczką to osobiście ci obiecuje że pojadę do ciebie (gdziekolwiek mieszkasz) w moim kombajnie to znaczy nie moim bo nie mam ale skądś ukradnę i przypierdole ci łopatą. Tak moje groźby zawsze spoko. I pamiętaj że kocham i Ciebie i Kasię ♥.♥ loffki 


Proszę o Komy! ♥ 


wtorek, 8 kwietnia 2014

PRZEPRASZAM :C

PRZEPRASZAM ŻE NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW ALE MAM KARĘ (O ZGROZO) ALE JUŻ MAMA SIĘ DZIŚ UGIĘŁA I PISZĘ WAM TĄ NOTKĘ. ROZDZIAŁ PISZĘ CZĘŚCIAMI, A PONIEWAŻ MUSZĘ ZROBIĆ PROJEKT Z POMOCĄ INTERNETU TO ROZDZIAŁ (MAM NADZIEJĘ) POJAWI SIĘ WKRÓTCE. JESZCZE RAZ  PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM I PRZEPRASZAM POPRAWIĘ SIĘ OBIECUJE :C